Skontaktuj się z nami:  +48 612 210 519 lub  [email protected]

Moja codzienna rutyna dla zdrowia – nawyki, które naprawdę mają znaczenie

Fizjoterapeuta
Szymon Moszny
Nie wierzę w jedną magiczną rzecz, która nagle naprawia zdrowie. Nie wierzę, że jeden suplement, jedna dieta albo jeden trening zmienia wszystko. Wierzę za to w coś dużo prostszego: codziennie powtarzane nawyki, które razem budują sprawne ciało, lepszy mózg, lepszy sen i większą odporność na stres.
Moja codzienna rutyna dla zdrowia – nawyki, które naprawdę mają znaczenie

Oddech jako najlepszy początek dnia 

Dzień zaczynam od ćwiczeń oddechowych inspirowanych metodą Wima Hofa. Robię to dlatego, że oddech jest jednym z najszybszych sposobów wpływania na układ nerwowy. Kiedy oddychamy chaotycznie, płytko i szybko, organizm łatwo wchodzi w tryb napięcia. Kiedy zaczynamy oddychać świadomie, głęboko i rytmicznie, łatwiej przełączyć ciało na większą kontrolę i spokój.

W przypadku metody Wima Hofa mamy też pewne dane naukowe. Przegląd badań z 2024 roku sugeruje, że ta metoda może wpływać na odpowiedź zapalną organizmu, między innymi przez wzrost adrenaliny, wzrost interleukiny 10 i obniżenie części cytokin prozapalnych. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że dane dotyczące poprawy wydolności są mieszane, więc nie traktuję tego jako magicznego sposobu na formę, tylko jako narzędzie do pracy z oddechem, stresem i pobudzeniem organizmu. (PMC)

Bardzo ważne jest też bezpieczeństwo. Takich ćwiczeń nie robię w wodzie, w samochodzie, pod prysznicem ani w żadnej sytuacji, w której zawroty głowy lub chwilowe osłabienie mogłyby być niebezpieczne. To ma być narzędzie dla zdrowia, a nie popisywanie się przed samym sobą.

Mobilizacja kręgosłupa - dlaczego warto zadbać o postawę? 

Po oddechu przechodzę do pracy z kręgosłupem piersiowym. Używam koła do jogi albo podobnego narzędzia, żeby rozciągnąć odcinek piersiowy i otworzyć klatkę piersiową. Robię to dlatego, że większość współczesnych ludzi żyje w pozycji zgięciowej. Siedzimy przy komputerze, patrzymy w telefon, prowadzimy samochód, barki idą do przodu, głowa wysuwa się przed linię tułowia, a odcinek piersiowy robi się coraz sztywniejszy.

To nie jest tylko problem estetyczny, że ktoś się garbi. Sztywny odcinek piersiowy może wpływać na ustawienie szyi, barków, łopatek i nawet na sposób oddychania. Jeśli klatka piersiowa jest stale zamknięta, trudniej swobodnie pracować żebrami i przeponą. Dlatego kilka minut mobilizacji rano traktuję jak codzienne przypomnienie dla ciała: wyprostuj się, oddychaj szerzej, nie daj się zamknąć w pozycji siedzącej.

Badania dotyczące samego rozciągania przednich struktur ciała i korekcji kifozy nie są tak mocne, jak wiele osób by chciało. Przeglądy wskazują raczej na słabe dowody dla samego rozciągania jako jedynej metody, ale sugerują, że większy sens ma połączenie mobilizacji, wzmacniania mięśni posturalnych i zmiany codziennych nawyków. Dlatego ja nie traktuję koła do jogi jako leczenia wszystkiego. Traktuję je jako jeden mały element większego systemu dbania o postawę i ruchomość. (PMC)

Poranne światło - prosty sposób na lepszy sen i więcej energii 

Następnie staram się wyjść na światło dzienne. To jest jedna z najprostszych i najbardziej niedocenianych rzeczy. Poranne światło pomaga ustawić rytm dobowy. Daje organizmowi sygnał, że zaczął się dzień. To wpływa na czujność rano, poziom energii w ciągu dnia i sen wieczorem.

Światło działa przez oczy na układ regulujący zegar biologiczny. Badania pokazują, że ekspozycja na światło, szczególnie rano i w ciągu dnia, wiąże się z lepszym snem, nastrojem i regulacją rytmu okołodobowego. Z drugiej strony zbyt dużo światła wieczorem, szczególnie z ekranów i sztucznego oświetlenia, może rozstrajać ten rytm. (PMC)

Dlatego dla mnie poranne wyjście na słońce nie jest jakimś biohackiem. To jest powrót do biologicznej podstawy. Człowiek przez tysiące lat funkcjonował w rytmie światła i ciemności. Dzisiaj siedzimy cały dzień w pomieszczeniach, a wieczorem bombardujemy oczy światłem z ekranów. Poranne światło jest prostym sposobem, żeby trochę ten system naprawić.

Baza tlenowa - dlaczego większość osób biega zbyt szybko? 

Kolejnym elementem jest bieganie w bazie tlenowej. I tutaj chcę to powiedzieć bardzo jasno: większość ludzi biega za szybko. Wychodzą na trening i każdy bieg robią tak, jakby ktoś ich oceniał. Tętno wysoko, oddech ciężki, nogi zmęczone, a potem zdziwienie, że nie ma progresu albo ciągle coś boli.

Baza tlenowa to spokojne bieganie, zwykle poniżej progu mleczanowego, gdzie organizm pracuje głównie tlenowo. Robię to dlatego, że właśnie w tej intensywności można budować fundament wydolności bez ciągłego przeciążania układu nerwowego i mięśniowego. Taki trening poprawia pracę serca, rozwija naczynia włosowate, wspiera adaptacje mitochondrialne i poprawia zdolność wykorzystywania tłuszczów jako paliwa.

Badania nad treningiem wytrzymałościowym pokazują, że regularny wysiłek tlenowy wpływa na mitochondria i kapilaryzację mięśni, czyli na dokładnie te struktury, które decydują o tym, jak dobrze organizm produkuje energię podczas długotrwałego wysiłku. Są też przeglądy dotyczące treningu w strefie 2, które pokazują, że temat bywa mocno upraszczany w internecie. Nie chodzi o to, że tylko jedna magiczna strefa daje efekty. Chodzi o to, że niska i umiarkowana intensywność pozwala wykonywać dużą objętość pracy, rozwijać metabolizm tlenowy i regenerować się lepiej niż po ciągłym bieganiu na wysokim tętnie. (PMC)

Dla mnie największa wartość bazy tlenowej polega na tym, że z czasem przy tym samym tętnie biegnę szybciej. Czyli organizm wykonuje tę samą pracę mniejszym kosztem. To jest praktyczna definicja poprawy wydolności i ekonomii wysiłku. Dlatego nie traktuję spokojnego biegania jako „gorszego treningu”. Przeciwnie, dla zdrowia i długowieczności to jeden z najważniejszych filarów.

Odżywianie - fundament regeneracji i zdrowia 

Przez cały dzień staram się jeść zdrowo i unikać żywności wysokoprzetworzonej. Nie chodzi mi o obsesję i udawanie, że nigdy nie można zjeść niczego rekreacyjnie. Chodzi o bazę. Jeżeli 80–90 procent diety opiera się na normalnym jedzeniu, organizm dostaje zupełnie inny sygnał niż wtedy, gdy większość kalorii pochodzi z produktów przemysłowych.

Produkty mało przetworzone zwykle mają więcej błonnika, więcej mikroelementów, większą objętość, lepszą sytość i mniej dodatków technologicznych. Warzywa, owoce, ryż, kasze, ziemniaki, jaja, ryby, mięso dobrej jakości, nabiał, strączki, orzechy, oliwa, pełnoziarniste produkty. To nie brzmi efektownie, ale działa.

W 2024 roku w BMJ opublikowano duży przegląd parasolowy dotyczący żywności ultraprzetworzonej. Większe spożycie takich produktów było związane z wyższym ryzykiem wielu niekorzystnych wyników zdrowotnych, szczególnie kardiometabolicznych, zaburzeń psychicznych i śmiertelności. Oczywiście to w dużej mierze badania obserwacyjne, więc nie można każdej zależności traktować jak prostego „produkt X powoduje chorobę Y”, ale ogólny kierunek jest dość jasny: im więcej żywności wysokoprzetworzonej w diecie, tym trudniej budować zdrowie. (BMJ)

Dlatego jedzenie traktuję jako podstawowe narzędzie regeneracji. Trening jest bodźcem, ale to dieta dostarcza materiału do odbudowy. Jeśli jem dobrze, mam lepszą energię, lepszą sytość, lepszą kontrolę apetytu i łatwiej utrzymać masę ciała. Nie robię z jedzenia religii, ale wiem, że ciało nie będzie działało dobrze, jeśli codziennie dostaje paliwo słabej jakości.

Trening siłowy i mobilność - inwestycja na całe życie 

W ciągu dnia robię trening siłowy albo, w inny dzień, rozciąganie i mobilizację. Trening siłowy jest dla mnie absolutnym fundamentem zdrowia. Nie tylko dlatego, że buduje mięśnie i poprawia wygląd sylwetki. Mięśnie są narządem metabolicznym. Im lepsza masa i jakość mięśni, tym lepsza kontrola glukozy, większa sprawność, lepsza ochrona stawów i większa rezerwa funkcjonalna na starość.

Badania pokazują, że trening oporowy poprawia wrażliwość insulinową, może zmniejszać masę tłuszczową, wspierać zdrowie metaboliczne, a przeglądy wskazują też związek treningu siłowego z niższym ryzykiem zgonu. Są również dane pokazujące korzystny wpływ treningu oporowego na gęstość kości, profil lipidowy, ciśnienie i tolerancję wysiłku. (PMC)

Dla mnie trening siłowy to inwestycja w przyszłość. Człowiek po czterdziestce, pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce nie powinien myśleć tylko o tym, czy dobrze wygląda na plaży. Powinien myśleć o tym, czy będzie w stanie bez problemu wstać z podłogi, nosić zakupy, chodzić po górach, biegać, podnosić wnuki i nie bać się upadku. Siła daje wolność.

W dni, w których nie robię siły, dokładam rozciąganie. Nie dlatego, że samo rozciąganie rozwiązuje wszystkie problemy. Robię to, bo chcę utrzymać zakresy ruchu, zmniejszać sztywność i czuć się dobrze we własnym ciele. Trening siłowy daje strukturę i moc, a mobilność pozwala z tej siły korzystać w pełnym zakresie. Dla mnie to są dwa elementy tej samej układanki.

Trening dla mózgu - nauka języka i gra na gitarze 

Dbam też o mózg. Jednym z moich codziennych nawyków jest nauka języka. Robię to dlatego, że mózg potrzebuje bodźców tak samo jak mięśnie. Jeżeli stale daję mu nowe zadania, zmuszam go do zapamiętywania, kojarzenia, rozumienia kontekstu i szybkiego przełączania się między znaczeniami, to trenuję funkcje poznawcze.

Nauka języka angażuje pamięć roboczą, uwagę, kontrolę poznawczą i zdolność uczenia się. To nie jest bierna rozrywka. To aktywne budowanie nowych połączeń. Dla mnie ma to też znaczenie psychologiczne. Kiedy codziennie uczę się choćby przez chwilę, mam poczucie rozwoju. Nie stoję w miejscu. Każdego dnia dokładam mały element do większej całości.

Drugim treningiem dla mózgu jest gitara elektryczna. I tutaj sprawa jest jeszcze ciekawsza, bo gra na instrumencie to jednocześnie praca intelektualna, ruchowa i sensoryczna. Muszę patrzeć, słuchać, zapamiętywać, kontrolować obie ręce, trafiać w rytm, pilnować napięcia palców i jeszcze interpretować dźwięk.

Badania nad treningiem muzycznym pokazują, że gra na instrumencie wiąże się z lepszą pamięcią werbalną, funkcjami wykonawczymi, czytaniem i innymi aspektami rozwoju poznawczego. Są też nowsze badania sugerujące, że nawet rozpoczęcie nauki instrumentu w starszym wieku może wpływać korzystnie na funkcje poznawcze. (PMC)

Nie chodzi o to, żebym został wirtuozem. Chodzi o codzienny bodziec. Nawet kilkanaście minut gry na gitarze jest dla mózgu czymś zupełnie innym niż przewijanie telefonu. To aktywna nauka. To koordynacja. To rytm. To cierpliwość. To też świetny sposób na rozładowanie napięcia, bo muzyka angażuje emocje, a nie tylko logiczne myślenie.

Wieczorny oddech 4-7-8 - spokojniejsze zakończenie dnia 

Na koniec dnia dokładam jeszcze ćwiczenie oddechowe 4-7-8. Robię je przed snem, żeby wyciszyć układ nerwowy. Schemat jest prosty: wdech przez 4 sekundy, zatrzymanie oddechu na 7 sekund i spokojny wydech przez 8 sekund. Taki oddech wymusza zwolnienie tempa, wydłuża wydech i daje organizmowi sygnał, że można przechodzić w tryb odpoczynku.

Nie traktuję 4-7-8 jako magicznej techniki usypiania, ale jako praktyczny rytuał zamykający dzień. Badania nad wolnym oddychaniem pokazują, że może ono obniżać pobudzenie i zmniejszać lęk, a mechanizm prawdopodobnie wiąże się z wpływem na autonomiczny układ nerwowy. (PMC)

Dla mnie to ma jeszcze jeden sens. Jeśli kończę dzień oddechem, a nie telefonem, to daję mózgowi zupełnie inny sygnał. Nie dokładam kolejnych bodźców, tylko zamykam pętlę. Rano zaczynam od oddechu i wieczorem kończę oddechem. To tworzy klamrę dla całego dnia.

Zdrowie to system, nie pojedynczy nawyk 

Czy każdy musi robić dokładnie to samo? Oczywiście, że nie. Ale warto zrozumieć zasadę. Zdrowie nie bierze się z jednej rzeczy. Bierze się z systemu. Oddech, światło, ruch, siła, mobilność, dobre jedzenie, nauka i sen tworzą środowisko, w którym ciało i mózg mogą działać lepiej.

I właśnie dlatego to robię. Nie po to, żeby mieć idealną rutynę. Tylko po to, żeby każdego dnia dawać sobie większą szansę na zdrowie, sprawność i dobrą głowę.

Autorem artykułu jest Szymon Moszny

Koszyk (0)